|
W związku ze śmiercią legendy Widzewa i naszego miasta, Włodzimierza Smolarka organizujemy zbiórkę na wieniec od naszego FC. Wieniec zakupimy z prywatnych pieniędzy. Zbiórkę przeprowadzimy przed meczem pod herbem, można również wpłacać wpisując w tytule przelewu "WIENIEC" na konto:
87 1140 2004 0000 3802 3282 8960
Aleksander Widzewski
ul. Piłsudskiego 19/10
95-070 Aleksandów Łódzki
Pogrzeb odbędzie się 10 marca o godz. 12 na cmentarzu w Aleksandrowie Łódzkim. Jak wielką legendą był Włodek niech świadczą poniższe wspomnienia.
Zbigniew Boniek:
"Włodek to był piłkarz, który ze swojej kariery wyciągnął wszystko, co się dało. Na boisku dawał z siebie wszystko. Zostanie w pamięci gest Smolarka, to zbieganie do narożnika pod koniec meczu. To on to wymyślił. Jest mi niesamowicie przykro. Brak mi słów. (...) To był jeden z najlepszych, najciekawszych piłkarzy, z jakimi grałem. Małomówny, spokojny, zawsze był blisko nas. Zawsze na niego można było liczyć. Szkoda mi jego rodziny, bliskich (...) Ostatni raz z Włodkiem widzieliśmy się podczas ostatnich Mistrzostw Europy. On wtedy był z prezesem PZPN, ja z grupą medialną, która komentowała mistrzostwa."
Jacek Lipiński:
"Dla mnie i dla całego Aleksandrowa to wielka strata. W ostatnich latach byliśmy dość blisko. Mogę nawet powiedzieć, że staliśmy się przyjaciółmi. Włodek był fantastycznym człowiekiem. W latach 80-tych ub. stulecia był jednym z najlepszych piłkarzy świata. Jego występy i bramki w reprezentacji kibice pamiętają do dzisiaj. Mimo iż był tak wielką gwiazdą, to pozostał osobą skromną i małomówną. Miał jednak ogromny autorytet wśród młodzieży. Zawsze służył dobrą radą młodym zawodnikom Sokoła, który gra na tym samym stadionie, na którym swoją karierę rozpoczynał Włodek. Włodek bardzo się cieszył patrząc na zmiany, jakie zachodzą na tym stadionie. Mieliśmy wspólne plany otwarcia tego obiektu. Los sprawił jednak, że Włodka na otwarciu już nie będzie. Nie wyobrażam sobie jednak, by ten obiekt nie nosił jego imienia. To dla mnie oczywiste, że tak musi się stać"
Stefan Majewski:
"Nie miałem jednego wspomnienia z nim związanego, ale wiele. Tyle meczów z nim zagrałem, tyle wspaniałych wyników razem osiągnęliśmy. Jestem w wielkim szoku. Kibice zapamiętają go z wielu spotkań, nie tylko z tego z NRD w którym zdobył dwa gole, chyba jednak najbardziej w tego spotkania z ZSRR, kiedy podbiegał do chorągiewki i przytrzymywał piłkę. Zależało nam wtedy na czasie, dzieliły nas minuty od półfinału. On sam to wymyślił, to była jego inicjatywa, trener mu tego nie kazał. Dziś ktoś by powiedział, że to kultowy mecz Włodka, ale też i polskiej piłki, jego kultowe zagranie. Wszyscy do dziś je pamiętają i wspominają. (...) Genialnie wypadł w Widzewie, również dzięki jego grze cała Polska kibicowała wtedy temu klubowi. Wspaniałe mecze z Juventusem, Manchesterem. Mimo że najlepsze lata swojej kariery spędził w Polsce osiągnął naprawdę wielkie sukcesy klubowe. Mogliśmy wyjeżdżać zagranicę dopiero w wieku 30 lat."
Andrzej Szarmach:
"Ta informacja dotarła do mnie przed chwilą. To bardzo smutna wiadomość i trudno mi się z nią pogodzić, bo był to przecież jeszcze młody chłopak - miał dopiero 54 lata. Trudno mi się pozbierać. Można by o nim mówić bardzo dużo. To był wspaniały kolega i bardzo dobry piłkarz. Często spotykaliśmy się na zgrupowaniach kadry, graliśmy na mistrzostwach i w eliminacjach. Zawsze byliśmy bardzo blisko siebie. To był bardzo znaczący zawodnik dla naszej reprezentacji. Był niezwykle waleczny, a lewą nogą - jak to się mówi - krawaty potrafił wiązać. W klubach, w których grał, zawsze zdobywał dużo bramek. Niewątpliwie był to wspaniały piłkarz i człowiek. Po zakończeniu kariery sportowej zazwyczaj spotykaliśmy się na meczach młodzieżowej reprezentacji Polski. Po raz ostatni widzieliśmy się na meczu pierwszej reprezentacji z Włochami we Wrocławiu."
Andrzej Możejko:
„Jestem bardzo zaskoczony, brak mi słów. Włodek był moim dobrym kolegą, razem zagraliśmy w Widzewie wiele meczów. Spokojny, małomówny. Był dużo młodszy ode mnie. Szkoda, że stało się to tak szybko, bowiem nikt przecież nie słyszał o tym, żeby mu coś dolegało, czy był na cokolwiek chory”.
Wiesław Wraga:
„Jest to dla mnie ogromny cios. Nikt się tego nie spodziewał. Odchodzi stara generacja prawdziwych widzewiaków, bowiem wcześniej pożegnaliśmy Krzysia Surlita, czy też Jurka Klepczyńskiego. Dla mnie Włodek był wzorem piłkarza, wielkim wojownikiem Widzewa. Wspólnie z innymi piłkarzami tworzył właśnie słynny „widzewski charakter”. Wówczas zaczął się bowiem „Wielki Widzew”, mistrzostwa Polski, europejskie puchary. Na pewno był jedną z ważniejszych postaci w historii polskiej piłki”.
|